Miasta Pomorza 1954



 2017-10-21 08:53:47        

Wystawa rysunku Stanisława


Mrowińskiego pot. "Miasta Pomorza 1954" w Świetlicy MGOK Miastko przy ulicy Bolesława Chrobrego 6b. Otwarcie w sobotę 21 października o godz.15:00 przed 4 Miasteckimi Spotkaniami Historycznymi.

Stanisław Mrowiński (ur. 17 marca 1928 w Starołęce, zm. 30 września 1997 roku w Poznaniu) – polski grafik, rysownik, karykaturzysta, ilustrator, malarz, scenograf, kolekcjoner, rzeźbiarz, projektant ekslibrisów, znaczków, fresków, szyldów, dyplomów, logo oraz przez wiele lat wystroju stoisk na Międzynarodowych Targach Poznańskich, eksperymentował w zakresie rzeźby. Zbierał dzieła sztuki, książki, płyty gramofonowe, znaczki pocztowe, okazy i trofea przyrodnicze. Autor trzech tek ekslibrisowych.

  • 1945 - 1950: Szkoła Zdobnicza (późniejsza PWSSP) w Poznaniu.
  • 1950 – 1952: trzyletnia służba wojskowa.
  • 1952 – 1954: nędza zmusza młodego artystę do tułaczki po Polsce. Odwiedza różne zakątki Polski, przemieszkuje w hotelach robotniczych. W wielu miejscowościach organizuje drobne wystawy swoich prac, a także wykonuje sztukę użytkową, głównie sztampowe projekty. W każdym wolnym czasie powstają też liczne szkice kredką i ołówkiem, które zostaną wykorzystane w późniejszym czasie.
  • 1954 - 1955: Biuro Wystaw Artystycznych przyjęło Mrowińskiego na etat.
  • 1955: wraca do Poznania.
  • 1955: rozpoczął pracę w wydawnictwie „Nasza Księgarnia” w Poznaniu. Wykonuje ilustracje do książek przyrodniczych min. Arkadego Fiedlera Zwierzęta z lasu dziewiczego; Lecha Konopińskiego – Przez dżungle i pustynie, Z kwiatka na kwiatek, Zwierzątka i zwierzęta na sześciu kontynentach, Co fruwa i chodzi po naszej zagrodzie, Co pełza i hasa po polach i lasach?, Co skacze i lata po drzewach i kwiatach, Dzień dobry, drzewa; Lata osa koło nosa: fraszki dla dzieci o owadach, a także książki Włodzimierza Ścisłowskiego: Ładne ziółka oraz Fraszki na ptaszki i wiele, wiele innych.
  • 1957: wpadł na pomysł, realizowany przez następne piętnaście lat, satyrycznego Bazylka – jednej z najbardziej popularnych satyr PRL-u. publikowany był pierwotnie w satyrycznym piśmie „Kaktus”, później zaś w lokalnych gazetach dolnośląskich i wielkopolskich, jak „Tygodnik Zachodni, „Ziemia Kaliska”, „Ziemia Nadnotecka”.
  • 1958: otrzymuje pracę w poznańskiej telewizji jako scenograf.

Był jednym z ostatnich artystów, których inspirowała przyroda. Mrowiński zachwycał się naturą, ale nie jej banalnym pięknem zewnętrznym. Artystę pasjonowała istota natury, korzenie i bulwy czy rodzące się kwiaty. A był Mrowiński prawdziwym znawcą i miłośnikiem przyrody, którego pasja, oparta na rzetelnej wiedzy przyrodniczej obfitowała liczną kolekcją motyli i kolczastych kaktusów. Ale ta pasja to nie tylko kolekcjonerstwo, to także tysiące szkiców i rysunków z natury, wykonywanych w Dębinie, Rogalinie, w Puszczy Nadnoteckiej, nad morzem czy w ukochanych przez niego Górach Stołowych. Był przy tym Mrowiński kolekcjonerem zachłannym. Zbierał książki, plakaty, nuty, płyty gramofonowe, znaczki i pocztówki. Wszystko, co niebanalne chciał ocalić od zapomnienia. Stanisław Mrowiński (1928 - 1997), absolwent poznańskiej Państwowej Wyższej Szkoły Sztuk Plastycznych (obecnie Akademia Sztuk Pięknych), był poza tym artystą totalnym. Malował i rysował przyrodę, tworzył ekslibrisy (ponad 300), ilustrował książki (stworzył ilustracje do ponad 40 książek) . Przez 20 lat współpracował, jako scenograf, z poznańską telewizją. Zajmował się grafiką, gdzie pasjonowała go litografia, tworzył opracowania plastyczne licznych publikacji i druków okolicznościowych. Domeną jego twórczości plastycznej była karykatura. Zaczął od postaci Bazylka w "Dzienniku Zachodnim". Przez wiele lat publikował co tydzień karykatury ludzi kultury Poznania w "Expressie Poznańskim", co zaowocowało albumem książkowym. Wraz z Erykiem Lipińskim współtworzył Stowarzyszenie Polskich Artystów Karykatury (SPAK). Jego domeną była karykatura portretowa, w której doszedł do mistrzostwa. Stworzył niezliczone karykatury portretowe, które rysował często na gorąco podczas licznych spotkań czy wernisaży.

Dariusz Pietrzak